Grudniowy ćwierćmetek

  • Drukuj zawartość bieżącej strony
  • Zapisz tekst bieżącej strony do PDF

7 stycznia 2018

Pomiędzy startem a metą jest półmetek, a my – w mieszkaniu wspomaganym – pomiędzy tym wszystkim mamy… ćwierćmetek. Z końcem grudnia minęła dokładnie ćwierć naszego pobytu. Grudzień i przełom roku to dobry czas na podsumowania, dlatego nie tylko dowiecie się, co wydarzyło się u nas w grudniu, ale i nieco podsumujemy nasze pierwsze 4 miesiące na Hłaski.

3 grudnia – jako mieszkańcy Mieszkania Wspomaganego – byliśmy jedną z grup wolontariuszy, która aktywnie uczestniczyła w dorocznej, świątecznej zbiórce żywności. Zmienialiśmy się z mieszkankami Akademii Życia i z jedną z ich Asystentek – z Dominiką Dorobisz. Natomiast nam towarzyszył Kuba Zamojski, którego niepowtarzalna choreografia w połączeniu z niezwykłym urokiem jednej z kasjerek – pani Agnieszki – niewątpliwie skutecznie zwiększała efektywność naszej zbiórki. Sklepem, w którym można nas było znaleźć, była (a jakżeby inaczej) Biedronka przy ul. Faradaya.

            Dwa dni później – 5 grudnia – uczestniczyłem w finałowej odsłonie warsztatów poetyckich „Poezja – zrób to sam. Warsztaty off line – wersja dla leniwych”, które co wtorek – od 14 listopada – odbywały się w „Alternatywie 21”. Prowadziła je pasjonatka literatury i doktorantka literaturoznawstwa w AJD – Julita Paprotna. Każde spotkanie gromadziło grono kilkunastu osób i było poświęcone innemu zagadnieniu, ale ich spoiwem była poezja. Finalnie okazało się, że tworzenie różnorodnej poezji – dla każdego – może być świetną zabawą.

             Co prawda w pewnym wieku przestajemy wierzyć w świętego Mikołaja, ale nigdy nie przestajemy lubić prezentów i przyjemnych chwil, a takowe spędziliśmy 6 grudnia w jednej z częstochowskich kawiarni. Następnego dnia, w murach swojej Alma Mater (Instytut Filologii Polskiej AJD), z uwagą i z zaciekawieniem przysłuchiwałem się wystąpieniom w ramach otwartego seminarium „Groza w literaturze, muzyce, filmie i innych mediach”. Uspokajam – groźnie nie było; było za to ciekawie i momentami zaskakująco. Możemy znaleźć bardzo wiele miejsc, w których odnajdziemy grozę rozumianą na różne sposoby.          

            Wieczorową porą można robić różne rzeczy, można np. piec sernikowe babeczki. Następnego dnia okazało się, że warto było spędzić wieczór przy wyspie i przy piekarniku, bo muffinki wszystkim smakowały. Swoją drogą, sernik zawsze się obroni. J To było kolejne wydarzenie z cyklu „Mój 1. raz” połączone z zamiataniem podłogi o… wpół do… 1. w nocy. Przełamałem także swój strach przed samodzielnym obsługiwaniem (gorącego) piekarnika. Z kolejną ku temu okazją nie musiałem długo czekać – kilka dni później wkładałem do nagrzanego piekarnika naszą domową pizzę. Udowodniliśmy, że współpraca zespołu popłaca oraz pokazaliśmy, że fast food w wersji domowej może być względnie zdrowy i przede wszystkim smaczny.

            12 grudnia, w Muzeum Monet i Medali Jana Pawła II, odbyły się kolejne premiery Teatru Oczami Brata. Mogliśmy zobaczyć 2 nowe spektakle:

1) „Samo-dzielność” ukazujący trudy drogi do tytułowej samodzielności. Ten spektakl wyreżyserował jeden z mieszkaniowych Asystentów – Kuba Zamojski;

2) „ŻyjeMy, działaMy, kwitnieMy” ukazywał to, co w naszym życiu najważniejsze – dar istnienia. Wszyscy aktorzy zostali nagrodzeni gromkimi brawami i pięknymi kwiatami.

            18 grudnia gościliśmy – w ramach mieszkaniowej wigilii – zarząd Fundacji i naszych bliskich. Oczywiście wcześniej nie mogło się obejść bez intensywnych przygotowań (głównie kulinarnych) Każdy mieszkaniec przygotował coś swojego: Agnieszka Brodzińska upiekła sernik; Aga Nowak-Pawłowicz przygotowała rybę po grecku; Krzysiek usmażył karpia i dorsza oraz ugotował barszcz czerwony z uszkami, a ja przyrządziłem śledzie w marynacie i kluski z makiem. Za pyszne, zapiekane ziemniaki i za dzielne koordynowanie naszych przygotowań dziękujemy Ani Ostrowskiej. Nie zabrakło szczerych życzeń i ciekawych rozmów.

            21 grudnia kadra wymieniała się różnymi spostrzeżeniami na superwizji, a my gościliśmy mieszkanki Akademii: Edytę i Monikę wraz z wolontariuszem – Maćkiem Zawolikiem. Zaserwowaliśmy im absolutną klasykę: schabowego z ziemniakami i surówką, a na deser wjechała trzęsąca się (z zimna i ze stresu przed gośćmi), acz bardzo smaczna… galaretka. J Wspólnie oglądaliśmy telewizję i rozmawialiśmy na różne tematy.

            Święta Bożego Narodzenia to wyjątkowy, magiczny, rodzinny (i mógłbym dłuuugo jeszcze tak wymieniać…) czas, który zawsze warto spędzić z bliskimi, dla których – na co dzień – mamy go tak niewiele. Każdy z mieszkańców wrócił do swojego rodzinnego domu. Na Hłaski powróciliśmy 27 grudnia. U nas do sporych zmian doszło jeszcze z końcem roku – Agnieszka Nowak-Pawłowicz przeprowadziła się od nas do mieszkania socjalnego. Agnieszko, życzymy Ci wszystkiego dobrego na nowym etapie Twojego życia!!! Ostatni dzień grudnia pożegnaliśmy i nowy rok przywitaliśmy w kameralnym gronie, co nie zmienia faktu, że bawiliśmy się przednio i m.in. graliśmy w planszówki. O północy wznieśliśmy symboliczny toast za naszą przyszłość.

            Dotychczasowy okres przyniósł wiele nowych doświadczeń, dał ogromne pole do nauki samodzielności. Naprawdę wiele wydarzeń i czynności miało u nas miejsce 1. raz w życiu. Na swoim przykładzie podam, że jeszcze we wrześniu niemożliwe było poruszanie się przy balkoniku czy pieczenie potraw – dziś, powoli, staje się to normą. Nowy rok to nowe wyzwania, nowe szanse i nowe możliwości. Ze wszystkich sił wyzwania podejmiemy, a szanse wykorzystamy. Dziewczynom, które zakończyły pobyt w Akademii Życia i chłopakom, którzy właśnie się do niej wprowadzili, życzymy powodzenia!!!

 

Janusz Pyrkosz

Galeria

  • Powiększ zdjęcie Zdjęcie Janusz

    Zdjęcie Janusz

Rozwiń Metryka

Podmiot udostępniający informację:
Data utworzenia:2018-01-07
Data publikacji:2018-01-07
Osoba sporządzająca dokument:
Osoba wprowadzająca dokument:
Liczba odwiedzin:768